Agresywność w sieci oznaką małego członka?

Bywasz agresywny na Facebooku? Obrażasz innych uczestników dyskusji w social mediach? Być może powód nie tkwi w anonimowości, ani w chęci bronienia do upadłego swojego zdania lecz w ..... niedoskonałościach anatomicznych.

photoexpress.com
Brytyjscy naukowcy po sześciu latach badań nad przyczynami agresji w internecie udowodnili, że istnieje niepodważalny związek pomiędzy ilością negatywnych wypowiedzi w sieci, a długością męskiego przyrodzenia.

Po pierwsze dowiedli, że 95 procent agresywnych zachowań w sieci dotyczy mężczyzn.

Okazało się, że płeć, powszechnie uważana za piękną, potrafi w internecie dyskutować kulturalniej. Wiąże się to oczywiście podobnie jak w świecie realnym z ilością testosteronu, ale również z tym, że panie rzadziej dyskutują w internecie na tematy kontrowersyjne, a częściej o problemach dnia codziennego, dzieciach, urodzie i zdrowiu.

Po drugie zbadali przyczyny frustracji leżące u źródeł zachowań agresywnych w internecie. Okazało się, że są to mężczyźni, którzy w świecie realnym zachowują się raczej wstydliwie i nieśmiało.

Głównym problem, wypowiadających obelgi i wulgaryzmy w sieci wiąże się z budową anatomiczną i długością prącia. Dowiedziono, że im dalej od średniej długości ogólnej populacji mężczyzn czyli 13 cm. tym więcej negatywnych zachowań.

Średnia internetowych frustratów wynosi 10,1 cm, a u najbardziej sfrustrowanego i szyderczego  hejtera było to 8 cm.

Czytając wiele profili na Facebooku trudno się z tym nie zgodzić...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza