Przeżył połknięcie przez wieloryba

Jonasz XIX wieku. Angielski marynarz przeżył ponad 15 godzin w brzuchu wieloryba! Czy to ostatecznie potwierdza prawdziwość przypowieści o biblijnym Jonaszu?

photoexpress.com

W lutym 1891 roku, 200 mil morskich na wschód od Falklandów, na Oceanie Atlantyckim, miała miejsce niesamowita historia. James Bartley, marynarz ze statku "Star of the East" został połknięty przez wieloryba i przeżył około 15 godzin w jego brzuchu!

Brzmi niewiarygodnie, jednak to niesamowite zdarzenie zostało potwierdzone przez członków załogi oraz pokładowego lekarza. W archiwach Admiralicji istnieje szczegółowe sprawozdanie z całego zdarzenia.

Tego dnia morze było wzburzone. W pewnym momencie ze statku dostrzeżono kaszalota. Rozpoczęła się pogoń. Spuszczono szalupę, w której znajdował się młody James Bartley (była to jego pierwsza wyprawa). Harpunnik wystrzelił, jednak nie zabił wieloryba, a tylko go zranił. Zwierzę zanurkowało i zaatakowało łódź. Szalupa została zniszczona a załoga znalazła się w wodzie. Po jakimś czasie wyłowiono wszystkich marynarzy z wyjątkiem Bartleya. Rozpoczęły się poszukiwania, jednak ustał wiatr i statek zaczął dryfować. Krótko po zachodzie słońca obok statku pojawił się martwy wieloryb. Trafienie jednak okazało się skuteczne.


Wieloryb został wydobyty z wody i przystąpiono do ćwiartowania. Jakież było zdziwienie marynarzy, gdy podczas rozbierania zwierzęcia ich oczom ukazała się ludzka noga! Po rozcięciu brzucha wyciągnięto nieprzytomnego, ale żywego marynarza. Szybko odzyskał świadomość, ale z powodu obrażeń dopiero po miesiącu mógł zdać relację ze wstrząsającego wypadku.

Niestety jedyne co zapamiętał, to szeroko rozwierająca się szczęka i podróż przez przewód pokarmowy do żołądka, gdzie spędził 15 godzin. Ostatnim wspomnieniem marynarza, nim stracił przytomność z powodu smrodu i gorąca, było rozpaczliwe kopanie w miękką ścianę żołądka wieloryba.

Rezultatem połknięcia była utrata włosów, uszkodzenie wzroku oraz wyblaknięcie skóry. James Bartley już nigdy więcej nie wypłynął na morze. Osiadł w rodzinnym mieście Gloucester, gdzie zmarł 18 lat po tej niewiarygodnej historii.

Czy niesamowity przypadek angielskiego marynarza, nazywanego współczesnym Jonaszem, potwierdza biblijną przypowieść? Każdy musi odpowiedzieć sobie sam na to pytanie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza