Wirus komputerowy zaraził człowieka!

Czy możliwe jest, aby człowiek zaraził się wirusem komputerowym? Jeśli doniesienia z Mozambiku są prawdziwe, to jest to niestety prawdopodobne.

photoexpress.com
Mozambik, jeden z najbiedniejszych krajów świata, może stać się wylęgarnią nowej epidemii. Tak przynajmniej donoszą blogerzy z pobliskiego RPA. Według kilku niszowych blogów, w Mozambiku mamy do czynienia z wirusem, który potrafi przenosić się poprzez sieć komputerową i można się nim zarazić korzystając z zainfekowanego komputera.

Jak to możliwe, że w Mozambiku, gdzie nawet nie istnieje powszechne podstawowe szkolnictwo, pojawił się tak skomplikowany, biotechnologiczny wirus? "Wygląda na to, że mamy do czynienia z poligonem, a pierwsze ofiary wirusa to "króliki doświadczalne", tak uważa bloger Jayku, który opisuje tę zagadkową sprawę na swoim blogu.


"Broń biotechnologiczna to przyszłość - pisze bloger - to marzenie dla niektórych, móc zagrozić ludzkości poprzez internet. Jestem pewny, że wszystkie światowe mocarstwa, jak również poważne grupy terrorystyczne, nie ustają obecnie w wysiłkach, żeby stworzyć podobną hybrydę: wirusa, który może zaatakować organizm ludzki przez sieć komputerową. Mozambicka infekcja to dopiero preludium, poletko doświadczalne, gdzie testowana jest nowa broń. Co będzie, gdy zakończą się testy? Czy mamy do czynienia z przełomem porównywalnym do wynalezienia bomby atomowej?" - kończy swoją notkę anonimowy bloger z RPA.

Do tej pory wiadomo o trzech potwierdzonych zachorowaniach, niestety nie ma informacji o zjadliwości wirusa. Wszyscy zarażeni biotechnologicznym wirusem zaginęli w dziwnych okolicznościach, władze odmawiają komentarza zrozpaczonym rodzinom. Z relacji świadków wynika, że nieoznakowane samochody wywiozły zarażonych na północ od stolicy kraju, Maputo.

Niewiele wiadomo również o objawach nowej choroby. Jak pisze Jayku na swoim blogu , wszyscy zarażeni to młodzi mężczyźni, maniacy komputera i nowych technologii. Tuż przed zaginięciem wszyscy mieli typowe objawy grypy, jednak nie wiadomo, jak dalej rozwinęła się choroba, gdyż wszyscy zostali porwani.

Co ciekawe, w ostatnich tygodniach na lotnisku w Maputo można było zaobserwować wzmożony ruch czarterów. Pojawiły się plotki, że były to odwiedziny przedstawicieli koncernów farmaceutycznych z całego świata.

Kto testuje nowego, biotechnologicznego wirusa w afrykańskim państwie? Czy niedługo będziemy mieli do czynienia ze straszliwą bronią XXI wieku: wirusem rozprzestrzenianym za pomocą Internetu? Czy wielkie koncerny farmaceutyczne weszły w kooperację z twórcami wirusa czy może same go "wyprodukowały"?

Jak wiadomo, budżet nawet jednego globalnego koncernu przewyższa dochody czy to Mozambiku, czy nawet kilku państw w tym rejonie, który należy do najuboższych w Afryce. Czy tym można tłumaczyć zagadkowe milczenie władz Mozambiku?

Niestety, blogerzy, którzy nagłośnili tę zagadkową sprawę, nie znają odpowiedzi na powyższe pytania, jednak śledztwo trwa.

Czas pokaże, czy nowe fakty ujrzą światło dzienne...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza