Trzymał pieniądze w serze szwajcarskim! Oszczędności życia!

Jerzy Szczypiórkowski, hodowca ziemniaków spod Biłgoraja, całe życie słyszał opowieści o super pewnych, szwajcarskich bankach. Niestety, do Szwajcarii spod Biłgoraja daleko, postanowił więc zrobić substytut szwajcarskiego banku - włożył oszczędności życia do ogromnej porcji szwajcarskiego sera!

photoexpress.com
Gdy ma się 72 lata i całe życie człowiek słyszy o szwajcarskich bankach, jakie to są dobre, pewne i niezawodne, to żaden lokalny bank nie zagwarantuje odpowiedniej ochrony naszym oszczędnościom. Tak myślał Jerzy Szczypiórkowski, rolnik z okolic Biłgoraja.

Niestety do Szwajcarii daleko, podróżowanie z dużą gotówką niebezpieczne, a trzeba tutaj wspomnieć, że pan Jerzy rzadko ruszał się z rodzinnej wsi, w Biłgoraju był tylko dwa razy w życiu, jednak pieniądze gdzieś trzymać trzeba. Pomysłowy rolnik wymyślił substytut szwajcarskiego banku - kupił w sklepie 3 kg szwajcarskiego sera, ementalera, wydrążył w nim dziurę a do dziury wsadził oszczędności życia.


- Wsadziłem ser do lodówki, na sam spód, przykryłem konserwami i myślałem, że w końcu mam bezpieczne miejsce do trzymania pieniędzy - opowiada bankowiec - amator.

Niestety, "bank" był bezpieczny tylko przez dwa lata. Pewnego dnia Zofia, żona pana Jerzego postanowiła sprzątnąć lodówkę. Jakież było jej zdziwienie, gdy na dnie lodówki odkryła, wielki, śmierdzący kawał starego, spleśniałego sera

Już miała wyrzucić znalezisko, jednak pan Jerzy powstrzymał ją w ostatniej chwili.

- Zdążyłem w ostatniej chwili - opowiada przejęty hodowca ziemniaków - co jej do głowy strzeliło, to sam nie wiem. Przecież ona w życiu nie sprzątała tej lodówki! Dzięki Bogu ją powstrzymałem. O mały włos, a wyczyściłaby oszczędności naszego życia! - kończy swoją opowieść pan Jerzy.

Ciekawe, jaki schowek pan Jerzy wymyśli tym razem. Na co stawiacie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza