Zabiła go czkawka! Jak to możliwe?

Niesamowita historia z Hondurasu. Mężczyzna umarł na czkawkę. Lekarze rozkładają ręce - "Nie mogliśmy go uratować". Czy mamy do czynienia z nową epidemią?

PD
Niewiarygodna historia z Ameryki Środkowej. Jose Velasquez (48 l.), drobny sklepikarz z Tegucigalpa umarł na... czkawkę.

Czkawka czyli rytmicznie powtarzające się skurcze przepony połączone z charakterystycznym odgłosem wydawanym przez zamknięcie głośni i strun głosowych przy wdechu, nie jest niebezpieczna.

Znany jest rekord Guinessa Charlesa Osborne`a, który przeżył z czkawką 68 lat. Nabawił się jej w wieku 18 lat podczas stresu związanego z ubojem świni. Od tego czasu, nieprzerwanie przez 68 lat miał czkawkę. Początkowo czkawka miała częstotliwość 40 razy na minutę, potem zwolniła do 20.


Jak widać ta przypadłość nie jest niebezpieczna dla zdrowia, choć może być objawem różnych chorób, jak choroby jelit, płuc lub układu nerwowego, nowotworu.

Dlaczego więc Velasquez umarł? Lekarze nie potrafią wyjaśnić zagadkowej śmierci. Wśród mieszkańców Tegucigalpa słychać plotki, że nie była to pierwsza śmierć z powodu czkawki, jednak pozostałe były tuszowane, żeby nie wzbudzać paniki. Czy mamy do czynienia z nową epidemią?

Przypomnijmy, że pierwszym krajem zaatakowanym przez wirus A/H1N1 był Meksyk. To stamtąd świńska grypa rozprzestrzeniła się na cały świat.

Czy Honduras stanie się wylęgarnią nowej epidemii, tym razem śmiertelnej czkawki? Jakim sposobem stosunkowo nieszkodliwa czkawka powoduje zgony? Dlaczego rząd wprowadził embargo na informacje dotyczące śmiertelnej czkawki? Jak rozprzestrzenia się czkawka?

Niestety nie znamy odpowiedzi na te pytania. Gdy pojawią się nowe fakty, będziemy Państwa informować.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza