Przekazał serce do przeszczepu i nadal żyje!

Medyczny fenomen w USA. Oddał serce i nadal żyje! Richard Aschcroft wykazał się nie lada szczodrością: przekazał swoje serce sąsiadowi ze szpitalnego łóżka. Obaj żyją i wracają do zdrowia. Jak to możliwe?

pixabay
Richard Aschcroft (49 l.) czekał w szpitalu na przeszczep płuc. Przeszczep miał być dokonany razem z sercem, gdyż dzięki temu są większe szanse, że przeszczep się przyjmie. Jego sąsiadem z pokoju był Mason Perry (21 l.), ciężko chory były środkowy uniwersyteckiej drużyny futbolowej.

Mason potrzebował nowego serca, Richarda serce miało pójść do śmietnika. Starszy z pacjentów wymyślił, że przecież może oddać swoje serce młodzieńcowi, bo jemu przecież już będzie ono niepotrzebne.


- Wpadłem na ten pomysł pewnego czwartku, tuż po podwieczorku - opowiada Aschcroft - było to jak piorun z jasnego nieba. Przy trzeciej łyżce budyniu mnie oświeciło: "Boże, mogę uratować Masonowi życie!"

Pomysł zaczął wprowadzać w życie. Lekarze na początku byli sceptyczni, jednak porwani entuzjazmem Richarda rozpoczęli badania. O dziwo, wszystkie badania wyszły perfekcyjnie - obaj, dawca i biorca pasowali do siebie idealnie.

- Czułem, że umieram, zostało mi najwyżej pół roku - opowiada swoją wersję Mason - było to okropne. Ja, mając 21 lat, chciałem żyć, biegać, uczyć się. I wtedy Richard opowiedział mi o swoim pomyśle. Myślałem, ze zemdleję, gdy mi to powiedział.

Obie operacje udały się. Przeszczepy przyjęły się doskonale. Obaj pacjenci dochodzą obecnie do siebie w szpitalu.
Zwykle dawcy i biorcy nie znają się nawzajem, jednak w tym przypadku administracja szpitala poszła pacjentom na rękę i od początku wszystko ujawniła. Richard i Mason zostali najlepszymi przyjaciółmi.

- Traktuję go jak syna, w końcu ma moje serce- mówi wyraźnie wzruszony Richard - chyba nigdy nie będę miał nikogo bliższego.

Jak widać, obok zła można na tym świecie spotkać tez dużo dobra, czego dowodem jest powyższa historia.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza