Zamarzli na plaży w środku lata!

Niesamowita historia z południowej półkuli. Grupa plażowiczów z Australii zmarła w wielce tajemniczy sposób. Ich ciała zamarznięte na kość znaleziono na upalnej plaży. Jak to możliwe? Czy każdy z nas może stać się ofiarą tak ekstremalnych anomalii pogodowych?

photoexpress.com
W gorący dzień, w środku lata, na plaży koło Brisbane w Australii, odnaleziono zwłoki czterech mężczyzn i czterech kobiet. Przybyła na miejsce policja zszokowała się tym, co zastała na miejscu zbrodni. Okazało się bowiem, że cała grupa zamordowanych była zamarznięta, dosłownie zmrożona na kamień! Dopiero pod wpływem słońca, po jakimś czasie, ciała zaczęły odmarzać.

Jak się okazało, przyczyną śmierci było właśnie zamarznięcie. Według świadków, cała grupa przebywała na plaży około dwie godziny. Nikt jednak nie widział nic podejrzanego, tylko jeden ze świadków  zeznał, że widział czarną chmurę, której towarzyszył silny wiatr. Niektórzy świadkowie przebywający w pobliżu poczuli chwilowe obniżenie temperatury powietrza. Dziwne zjawisko jednak szybko zniknęło.


Policja nie potrafiła podać racjonalnych przyczyn zamarznięcia. Dopiero meteorolog z Brisbane, Richard  Berkley przekazał przekonujące wytłumaczenie.

- Jak wiadomo, nasz klimat staje się coraz bardziej nieprzewidywalny. Cały czas towarzyszą nam obecnie gwałtowne skoki temperatur, ekstremalne zjawiska, powodzie, susze.  Każdego roku bite są kolejne rekordy zimna lub ciepła. Było tylko kwestią czasu, gdy podobne zjawiska, jakiego przykład mieliśmy w pobliżu Brisbane, zaczną występować częściej.

- A z czym mieliśmy do czynienia? To proste. W górnych warstwach atmosfery pojawił się silny, zimny prąd pochodzący aż z Antarktydy. Następnie ten zimny prąd ogrzał się i rozproszył w ciepłym powietrzu. Jednak, zanim to nastąpiło, „zaatakował” niczego nie spodziewających się plażowiczów. Uważam, że podobne anomalie pogodowe będą teraz coraz częstsze. Nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. Jedno jest pewne, nikt nie jest bezpieczny – zakończył meteorolog.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza