Bycie spaślakiem ocaliło mu życie!

Podczas napadu rabunkowego złodziej strzelił do niego z rewolweru. Ogromny brzuch ocalił mu życie, kula ugrzęzła w tłuszczu. Jak widać, nie zawsze otyłość skraca życie.

photoexpress.com
Peter Morgan ze Stanów Zjednoczonych (Myrtle Beach, Południowa Karolina) może mówić o szczęściu. Przeżył tylko dzięki temu, ze jest bardzo gruby.

- Tłuszcz jest ekstra! - opowiadał uszczęśliwiony - żyję tylko dzięki niemu!

Peter zapamięta tę noc do końca życia, noc, gdy w swoim własnym domu został napadnięty i postrzelony.

- To był piątek - zeznawał po napadzie - zasnąłem przed telewizorem, gdy nagle usłyszałem hałas. Poderwałem się z sofy i stanąłem oko w oko ze złodziejem. On miał broń! Chciałem ją wyszarpnąć, zaczęliśmy się szamotać, gdy rewolwer wystrzelił! Poczułem ból i straciłem przytomność.

Jak się okazało, strzał, który dla szczupłej osoby mógł okazać się śmiertelny, dla Morgana takim nie był. Kula ugrzęzła w tłuszczu napadniętego. (Morgan jest potężnym i otyłym mężczyzną, waży ponad 160 kilogramów)

"Kuloodporny Grubas", jak nazywany jest obecnie Peter w miasteczku, wyszedł ze szpitala po zaledwie 4 dniach. Lekarze nigdy nie spotkali się z podobnym przypadkiem. Podkreślają, że tylko dzięki ogromnej tkance tłuszczowej napad nie zakończył się tragedią. Jak widać, nie zawsze tłuszcz jest "cichym zabójcą".

- Nikt mnie nigdy nie przekona, że bycie grubasem jest niezdrowe - w każdym wywiadzie powtarza Peter - mój przykład pokazuje, że nie zawsze się to sprawdza. Jestem gruby i dzięki temu żyję. Grube jest piękne!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza